Nie jesteś zalogowany na forum.
NEWS | ŚWIAT
| KONTAKT
|
Offline
- Nie wierzę, to nie może się dziać. Przecież to jest legendarny Sasori czerwonego piasku. CO TO SIE ODPIEDALA?!
Avarice był tak poważnie zaszokowany, że nie był w stanie poruszyć żadną częścią swojego ciała oprócz ust.
Nie potrafił uwierzyć w to co widzi na własne oczy. Stała przed nim żywa legenda lalkarstwa.
Offline
Sasori unosił się w powietrzu niczym duch. Właściwie mógł nawet nim być. Spoglądał na Was z góry, wzrokiem chłodnym, wnikliwym, pozbawionym uczuć.
Chakra unosząca się w powietrzu osiągnęła tak wysokie natężenie, że niemal paraliżowała Wasze ruchy.
- Ale...ale jak...jak Ty... - wybełkotała Akira, upadając na kolana.
Avarice miał wrażenie, że jego czaszka za moment eksploduje. Głowa pulsowała mu tak mocno, jakby ruszało się w niej coś ogromnego. Coś, co chciało się właśnie wydostać.
- Ty... - Sasori zawiesił wzrok na Geninie z klanu Aburame.
Offline
- Co ja? Ja nic nie zrobiłem. Chciałem jedynie powstrzymać ten kamień. Skąd mogłem wiedzieć, że ma on jakiś związek z wielkim Sasorim
Ciało Avy przeszyło ciarki. Dodatkowo jeszcze ogromny ból głowy, który był nieznośny. Trudno było ustać na nogach, jednak Ava próbował się jakoś trzymać. Musiał, nie mógł tutaj umrzeć.
Offline
- Dobrze się spisałaś sprowadzając go tutaj. Na tym kończy się Twoja rola - mruknął Sasori, zerkając na Akirę. Z jego ciała niespodziewanie wydobyły się trzy wiązki chakry. Zanim Avarice zdołał cokolwiek zrobić, wbiły się w ciało dziewczyny, przebijając je na wylot. Jedna z nich przeszyła głowę kunoichi, miażdżąc czaszkę i rozchlapując na wszystkie strony krew zmieszaną ze szczątkami mózgowia. Genin miał ochotę zwymiotować, jednak nie miał sił nawet na to.
Offline
Ava po prostu patrzył przerażonym wzrokiem na to co się tutaj działo.
"CO SIE TU ODPIEDALA"
Najgorsze było to, że miał nadzieje złudne, ale jednak że zamoczy. A tak to kicha bo jedyne co zamoczył to całe swoje ciało kroplami krwi i kawałkami mózgu. Nie o to do końca mu chodziło. Jedynie spojrzał przerażonym wzrokiem w kierunku Sasoriego.
Offline
Soundtrack...
--------------------------------------
Martwe, zmasakrowane ciało Akiry osunęło się na ziemię. Członek "Brzasku" wystawił rękę w Twoją stronę. Z jego dłoni wyleciało pięć nici chakry, które przylgnęły do Ciebie. Poczułeś, jak dziwna, nieznana siła powoli dźwiga Twoje ciało, a następnie unosi je do góry.
Odpływałeś...im bliżej Sasoriego się znajdowałeś, tym bardziej otaczająca Cię rzeczywistość stała się zamazana.
*Avarice...usłysz mnie...*. W Twojej głowie rozbrzmiało echo. Głos, którego nie byłeś w stanie rozpoznać...
Offline
"Zaczynam mieć omamy to wszystko przez widok śmierci dziewczyny na moich oczach. To wszystko przez to. Zachowaj spokój. Wyjdziesz z tego żywy"
Takowe słowa powtarzał sobie Avarice w głowie. Jednak trudno było mu uwierzyć w to co mówił we własnej głowie. W głębi duszy pogodził się już z najgorszym. Dlaczego on miałby przeżyć, a dziewczyna zginąć? Chociaż nie to nie mogło być tak proste. Sasori wspomniał coś o jakiejś roli. Ale cóż on mógł? On był tylko geninem. Cóż mógł chcieć od niego wielki Sasori Czerwonego Piasku?
Offline
*To Ty...Ty jesteś wybrańcem...spadkobiercą czerwonego piasku... * to były ostatnie słowa, które zarejestrował Genin, zanim stracił przytomność. Całkowicie zgubił kontakt z rzeczywistością.
-------------------------------------
Avarice ocknął się i poczuł miażdżący ból głowy. Kiedy otworzył oczy, oślepiło go światło. Światło słoneczne, dobiegające zza okna.
Genin spróbował wstać, jednak natychmiast został skarcony.
- Avarice-kun, musisz odpoczywać. Twój organizm jest bardzo osłabiony - pielęgniarka krzątała się po pokoju szpitalnym. Chłopak leżał w wygodnym łóżku. Był podłączony pod kroplówkę.
Offline
- Cooo co... Co ja tu robię? - Avarice szczerze mówiąc stracił orientacje. Miał w umyśle przebłyski tego co się stało, ale trudno było mu w to uwierzyć.
On spadkobiercą czerwonego piasku? Przecież to musi być jakaś bzdura. Fizycznie niemożliwe. Sasori żył ponad 100 lat temu, to nie może być prawdą.
Offline
Pielęgniarka uśmiechnęła się i lekko pochyliła nad Avarice'm, poprawiając mu poduszkę. Chłopak zauważył, że dziewczyna jest nieco podobna do Akiry. Dopiero teraz przypomniał sobie, jaki los spotkał jego towarzyszkę.
- Co tutaj robisz? Śpisz. Od trzech dni kolego. Myśleliśmy, że w ogóle się już nie obudzisz - powiedziała, wprawiając Genina w osłupienie.
Offline
- Ale jak ja się tutaj znalazłem. Szczerze mówiąc mało pamiętam - Nie było to zgodne z prawdą. Świetnie pamiętał co spotkało jego towarzyszkę, jednak ku jego zdziwieniu było to w nim jakieś obojętne. Czuł, że musi coś w swoim życiu zrobić. A co jeśli to co usłyszał było prawdą? Faktycznie jest spadkobiercą wielkiego Sasoriego? W takim wypadku powinien podążyć tą samą ścieżką co on.
Offline
- Medycy znaleźli Cię w jaskini pod starymi magazynami. Mieli nie lada problem z wydostaniem Cię, bo Twojego nieprzytomnego ciała pilnowała chmara agresywnych owadów - odparła. Widocznie sama wiedziała tylko tyle, ile usłyszała od lekarzy. Zachowywała się raczej pasywnie. Nie pytała o powód Twojego pobytu w jaskini ani nic z tym związanego. Może nie chciała Cię zbytnio martwić, ze względu na stan zdrowia.
Offline
Offline
- Dziewczyna? Nic mi nie... - pielęgniarka nie dokończyła, gdyż do sali wkroczył właśnie medyk, w towarzystwie dwóch osób. Yokage Kaori oraz jednego z jej przydupasów, Phoenixa Hyuuga.
- Avarice, dobrze, że się obudziłeś - powiedziała przywódczyni wioski. Jej ton był chłodny i oficjalny, ale cycki i tak miała czadowe.
Offline
Ava zerknal w strone przywódczyni wioski. Momentalnie chciał zerwać z łóżka w celu okazania szacunku jednak niestety nie był w stanie. Wyglądało na to, że jego ciało jest zbyt obolałe. Jedyne co mógł robić to podziwiać cudowne cycuszki udając, że wcale nie zwraca na nie uwagi
- Co tu się, dzieje że nawet przywódczyni wioski się do mnie pofatygowała?
Offline
Phoenix nagle klepnął Kaori w tyłeczek, który zafalował lekko. Kage pisnęła z rozkoszy, tak, że Avie prawie podniósł się stiwens.
- Widzisz, miejsce w którym Cię znaleziono...to stara świątynia. Na jej miejscu zbudowano naszą osadę, konkretnie magazyny, które stanowiły skład broni. Wyznawcy modlący się w tej świątyni przed wiekami, czcili wojownika, o którym słyszała cała południowa część kontynentu. Mistrza lalkarstwa, Akasuna no Sasoriego - wytłumaczyła.
Offline
Avarice prawde mówiąc nie odpowiedział. Stało się tak z powodu zdarzenia, którego był świadkiem. Klepnięcie w tyłek i zero reakcji ze strony Kage po prostu lekko pisnęła nawet lekko podniecając Ave. Tak więc skupił się wzrokiem na jeszcze chwilkę delikatnie poruszającym się tyłku, a następnie spojrzał w stronę twarzy Yokage.
Offline
- Lekarz za moment spróbuje postawić Ciebie na równe nogi. Wtedy pójdziesz z nami i złożysz dokładny raport tego, co się wydarzyło - dodała. Sprawa była najwyraźniej poważna, jednak Phoenixowi to nie przeszkadzało. Podszedł do Kaori od tyłu i objął ją, wsuwając rękę w jej majteczki. Kage zamruczała jak kocica. Ava nie wiedział o ch*j chodzi, bo ani pielęgniarka ani lekarz nie reagowali na zachowanie Penkosa.
Offline
- Myślę, że dam radę bez lekarza. W końcu pielęgniarka powinna odbyć jakieś praktyki. Mogę być królikiem doświadczalnym dla tej młodej damy Ostatnie zdanie zostało wypowiedziane w inny sposób. Taki ukryty zalot z lekko zbereźnym akcentem. Nadzieja była w tym, że nie dostanie w łeb.
Offline
Pielęgniarka puściła to mimo uszu. Podniosła Cię z łóżka, odłączając wcześniej kroplówkę. Kiedy Ava znalazł się W PIONIE, poczuł, że ma jeszcze lekkie zawroty głowy. Pomoc dziewczyny przyda mu się przez całą drogę. Tak więc z asekuracją pielęgniarki, która obejmowała Cię w pasie, ruszyliście w stronę siedziby. Avarice zauważył, że dziewczyna nie tylko go asekuruje, ale dyskretnie wkłada rękę pod koszulkę i głaszcze jego tors.
Offline
"A jednak hehehehehe Chyba mam jednak swój szczęśliwy dzień"
Avarice jak na razie udawał że tego nie zauważył. Najzwyczajniej w świecie pozwalał jej robić co chce. Jednocześnie spróbował zorientować się w gdzie znajduje się lekarz. Nie miał jakoś ochoty rozpoczynać czegokolwiek przy nim. To nie było w jego stylu.
Offline
Wyszliście z budynku szpitala, a lekarz został w tyle. Szliście parami, Ty z pielęgniarką, a Kaori z Phoenixem. Skręciliście w jedną z mniej lubianych alejek, bo ludzie już powoli zaczynali oglądać się za Kage i zagadywać ją. Kiedy pozbyliście się upierdliwych przechodniów, dostrzegliście, jak idąca przed Wami para Penkos & Kaori zatrzymała się i zaczęła ostro lizać, macając się przy tym w najlepsze. Avarice strzelił potężnego buraka. Widział, że pielęgniarka również. Do tego zacisnęła palce, wbijając nieświadomie paznokcie w klatę Genina.
Offline
Avarice wiedział, że jest to jego moment. Nie chciał tego robić jednak namolnie, ponieważ dopiero co poznał ową kobietę. Poznał to nawet za dużo powiedziane. W każdym razie dotyk to najlepsza droga więc delikatnie złapał z dłoń owej damy przejeżdżając po niej powoli w górę ręki.
Offline
Nie ma zboczeńcu. Nagle wszystko się rozpłynęło, a Avarice poczuł, jak zaczyna spadać w dół, w przestrzeń, która nie istnieje. Otoczenie stało się czarne, puste. Jedyne, co dało się zauważyć, to wielki, czerwony skorpion, który zdawał się pędzić w stronę Avarice'a.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Avarice, słyszysz mnie?! - Akira klęczała nad Tobą, przykładając dłoń do Twojego czoła.
- Jesteś rozpalony - powiedziała, a Genin doznał uczucia silnego dejavu. Kiedy rozejrzał się, dostrzegł, że siedzi w pomieszczeniu biurowym. W podłodze jest otwarta klapa, z której słychać było bzyczenie owadów.
- Avarice...musimy tam zejść - dodała, niemal błagając Genina.
Co tu się do cholery działo...
Offline