Nie jesteś zalogowany na forum.
NEWS | ŚWIAT
| KONTAKT
|
Strony: Poprzednia 1 2 3 Następna
Wątek zamknięty
Yami spojrzała się w stronę starowinki i ukłoniła się w podziękowaniu. Była dużą pomocą w komunikacji z młodzieńcem i pozwoliła chociaż na wyjaśnienie 2 istotnych spraw, mianowicie prawidłowości jej imienia i braku możliwości komunikacji werbalnej z Rinkiarim. Gdy ta odwróciła się Yami z zamkniętymi oczami pomachała na pożegnanie ręką.
Następnie odwróciła się w stronę Rinkariego, chwyciła go za ramię i pociągnęła w stronę bramy.
Nie poprosiła starszej osoby aby ta przekazała ślepemu chłopcu informacji o zadaniu bowiem była ona tajna i mieszanie w to cywili byłoby zaniechaniem posługi shinobi i równoważyło się z złamaniem prostego regulaminu, mimo, że otrzymane zadanie nie było wymagające.
Offline
-Aaa.. To wiele tłumaczy..- odrzekł Rinkiari na wiadomość o defekcie dziewczyny
-Babciu a czy ona jest ładna?- zapytał śmiało Rinkiari
Gdy dziewczyna go pociągnęła bardzo się zdziwił i zawołał:
-Eeeej... Gdzie mnie ciągniesz?-
Offline
[HTML]<input type="button" value="Pokaż" onclick="TextCode()" /><div class="Mellion -Avarice Yami -Gaizo -Akcelerator">%5B%73%5D%2D%5B%69%5D%47%64%79%62%79ś%20%6D%F3%67ł%20%6Aą%20%7A%6F%62%61%63%7A%79ć%20%74%6F%20%62%79%20%43%69%20%56%6F%72%61%7A%20%73%74%61%6Eął%2E%5B%2F%69%5D%20%2D%20%70%6F%77%69%65%64%7A%69%61ł%61%20%77%65%73%6Fł%6F%20%73%74%61%72%75%73%7A%6B%61%2E%5B%2F%73%5D</div>[/HTML]
Staruszka uśmiechnęła się, ale nic nie odpowiedziała pozostawiając młodego genina w niepewności czy jego towarzyszka jest seks bombą czy typowym mieszańcem ogra z hipopotamem, który został przejechany przez walec, a dodatkowo hojnie obdarzony przez naturę wszelkiego rodzaju krostami i dodatkową parą oczu.Byliście właściwie gotowi do drogi, która na dobrą sprawę nawet przy stanie Rinkiariego nie powinna zająć więcej niż cztery godziny żwawego chodu.
Offline
Dziewczyna czuła się jakby zamiast wykonywać misję zleconą przez wioskę musiała opiekować się weteranem wojennym, który stracił wzrok na bitwie, z tą różnicą, że Rinkiari nie był ani weteranem ani nie stracił wzroku w czasie swego życia. Prawdopodobnie taki się urodził.
Gdy tylko wyszli z miasta i weszli na trakt dziewczyna puściła rękaw ślepca i zaczęła iść przed siebie.
Miała nadzieję, że ten będzie mógł podążać za nią na podstawie dźwięku jaki pozostawiały po sobie odgłosy kroku.
Offline
Gdy tak szli Rinkiari spróbował sobie wyobrazić jego współtowarzyszkę.
Gdy ta go puściła zaczął krzyczeć:
-Aaaaa... Gdzie jesteś? Dlaczego mnie puściłaś? Teraz na pewno zginę!!-
Oczywiście chłopak udawał jedynie po to by ta ponownie złapała go za rękaw.
Offline
Po pewnym czasie Yami mogła się zorientować, że są obecnie w połowie drogi. Podczas tej części wędrówki nie wydarzyło się właściwie nic wartego większej uwagi. Na szlaku czasem minęliście jakiś handlarzy, podróżników lub też po prostu osoby, które wracały z długiego spaceru. Oczywiście dziewczyna musiała kilka razy wspomóc swojego nowego znajomego gdyż ten niekiedy ślizgał się na topniejącym lodzie. Było dość ciepło nawet można było zaryzykować stwierdzenie, że były ze dwa stopnie powyżej zera. Szliście właśnie ścieżką otoczoną pięknymi wysokimi drzewami o barwnym zabarwieniu pnia. Niestety żadne z was nie było w stanie określić co to za gatunek drzewa.
Offline
H* nie pomagam mu. Ma nogi i ręce.
Dziewczyna za każdym razem jak słyszała za sobą łomot odwracała się i spoglądała na leżącego Rinkariego. Nie podchodziła do niego tylko czekała aż sam wstanie. Ha, pewnie myśleliście, że podniesie jakiś kijek i zacznie nim dźgać czoło chłopca jednak nie była taką sadystką. Byli już w połowie drogi. Dziewczyna obserwowała się na boki obserwując okolicę. Miała nadzieję, że szybko dotrze do celu misji inaczej będzie musiała... wlec się jeszcze długi czas.
Offline
*Co za uparta dziewucha* pomyślał Rinkiari cały czas licząc że w końcu się złamie i mu pomoże
Co raz specjalnie wywracał się, potykał ale niestety nic nie skutkowało. Dziewczyna widać nie tylko była niemową ale nie miała też serca..
Po około 20 minutach marszu Rinkiari ze względu na monotoniczność widoków był bardzo znudzony podróżą.
Offline
Po przebyciu kolejnych kilku kilometrów, wgramoleniu się na wzniesienie, które po kilku metrach znowu opadło mogliście zobaczyć, a raczej Yami mogła ujrzeć cel waszej podróży. Jakieś 100 metrów od was widniała osada do której właśnie mieliście zajrzeć. Jednak na pierwszy rzut oka dziewczyna nie dostrzegła nikogo kto mógłby jej się wydać shinobim. Z górki był całkiem dobry widok na okolicę i bardzo łatwo można było rozpoznać dom starszyzny, a przynajmniej to sugeruje najładniejszy dom z zewnątrz z całej osady.
Offline
Oczy Elfa pozwoliły dostrzec wrogą armię Isengardu, która niosła ze sobą dwóch Hobbitów
Z wzniesienia dziewczyna mogła rozejrzeć się po okolicy. Dostrzegła z niej miejsce do którego zmierzali. Małą wioskę wśród lasu do której mieli się udać.
Nie tracąc czasu dziewczę młode i urodziwe obróciło się by zobaczyć czy człapiące za nią zwłoki kaleki jeszcze się przemieszczają. Potwierdzając ich ruchliwość ponownie wznowiła marsz.
Offline
Rinkiari nie widząc żadnych zmian w terenie był coraz bardziej znudzony. Po upływie kolejnych 10 minut rozpoczął narzekanie..
-Daleko jeszcze?- jęczał Rinkiari wlokąc się za Yami
*Mam już dość bycia Shinobi..* pomyślał
Offline
Biedny Rinkiari nigdy nie usłyszał odpowiedzi, lecz gdy byliście ~50 metrów od celu mógł wyczuć nikłą woń "cywilizacji".
Osada ta nie wydawała się zbyt duża, lecz mimo to na jej ulicach było sporo osób. Niektórzy z zaciekawieniem patrzyli w wasza stronę - szczególnie Rinkiari stał się obiektem zainteresowań co niektórych gorzej wychowanych dzieci, które wymieniały między sobą głośne, niezbyt przyjemne dla niewidomego komentarze. Niemniej jednak po kilku chwilach znaleźliście się przed budynkiem do którego prawdopodobnie mieliście się udać. Jest to najładniejszy dom jaki widzieliście w tym miejscu, a przed jego drzwiami widnieje napis "Starszyzna".
Offline
Dziewczyna początkowo mogła znieść jęczenie Genina ale za 9 razem "Daleko jeszcze" odwróciła się w stronę Rinkariego. Położyła lewą dłoń na lewym barku Rinkariego i delikatnie przyłożyła palec prawej dłoni na jego ustach. Po chwili gdy zobaczyła, jak twarz Rinkariego robi się czerwona a jego myśli włochate przejęły nad nim kontrolę Yami strzeliła go w policzek aby ten w końcu się uciszył.
Odwróciła się i ponownie ruszyła w stronę wioski a nad nią było można było dostrzec zirytowane dymki.
Gdy weszli do wioski Yami nie zwracała uwagi na krzyki dzieci a ruszyła prosto do domu starszyzny.
Offline
Gdy stanęli przed domem starszyzny Rinkiari aż jęknął z radości..
-Już na miejscu?- zapytał dziewczyny
Gdy tak stali Rinkiari zaczął rozwodzić się na temat piękna tutejszej architektury. Pomimo że przypominało mu wyglądem każde inne miejsce i inną rzecz...
Offline
Yami z obrazkami jak zwykle w formie
-----------------------------------------------
-W jakiej sprawie przychodzicie? - spytał jakiś mężczyzna, który zapewne robił za wartownika. -Nie wiem czy wiecie, ale to nie jest przytułek dla potrzebujących, a miejsce pobytu ludzi odpowiedzialnych za naszą wspaniałą osadę - ostatnie słowa wypowiedział z czymś w rodzaju dumy. Jegomość ubrany był w zwykłe ciuchu, a jedynie medalion z takim samym symbolem jak na drzwiach domu do którego się udaliście mógł sugerować pełnioną przez niego funkcję. Reszta mieszkańców przestała się wami interesować, no może z wyjątkiem kilku dzieciaków.
Offline
Yami spojrzała na mężczyznę, który stanął im na drodze i bełkotał coś o jakimś przytułku. Dziewczyna nie chciała się "kłócić". Wyciągnęła swój skoroszyt i szybko coś na nim nabazgrała. Kartkę pokazała mężczyźnie.
"Przybywamy z polecenia Yorugakure no Sato, nakazano nam pomówić z starszyzną"
Dziewczyna spoglądała w oczy mężczyzny mając nadzieję, że ten szybko ich puści.
Offline
-Wpuść nas do środka.- wybełkotał zmęczony Rinkiari
-Szedłem tu szmat czasu i teraz marzę o tym by gdzieś usiąść..- dodał po chwili
Cały czas "mierzył wzrokiem" ów jegomościa. W razie kłopotów postanowił postawić na wyrywną koleżankę.
Offline
-Niezła z was parka. - zakpił mężczyzna uważnie wam się przyglądając -I powiesz mi jeszcze może, że ta wasza Kaori wysłała do nas dwie kaleki z jakimś ważnym zadaniem co? - Ton głosu mężczyzny był pozbawiony jakiegokolwiek szacunku do rozmówców. -No dobra właście, ale jak się okaże, że kłamiecie to was wybiczuje - w tym momencie zaczął się grubaśnie śmiać, ale otworzył wam drzwi. Ludzie nie zwracali na was większej uwagi.
Offline
Gdy chłopak zaczął się śmiać dziewczyna napisała w skoroszycie jedno, jedyne słowo.
"Drobnostka", wyrwała kartkę i przekazała ją strażnikowi. Miała być to aluzja dotycząca łatwości z jaką dziewczyna mogłaby nie tylko pokonać ale również zdegradować pyskatego strażnika, jednak ten nie miał powodu aby zrozumieć treść tej wiadomości inaczej jak tylko informację dotyczącej wagi tego zadania.
Nie śpiesząc się weszła do środka.
Offline
Rinkiari zaraz za dziewczyną wbiegł do środka.
-A co do Ciebie waflu to mógłbyś być trochę milszy.- powiedział w pełni poważnym tonem Rinkiari mijając strażnika
Gdy go mija spojrzał mu prosto w oczy.
*Debil..* pomyślał i poszedł dalej..
Offline
Gdy tylko Rinkiari wbiegł do środka, zahaczył o coś nogą i runął wprost na dziewczynę. Nie ma jednak pewności czy został podcięty przez gburowatego strażnika czy też zahaczył o framugę.
-Nic Ci nie jest? - usłyszeliście po chwili ciepły kobiecy głos. Jeżeli Yami zwróciła się w stronę z której ów głos dochodził, zauważyła dość ładną, drobną blondyneczkę o słodkiej twarzy.
Gdy udało się wam pozbierać dodała -Proszę za mną, zaprowadzę was do naszego wójta. - dała gestem znać, abyście podążali za nią.
Pokój w którym się obecnie znajdowaliście wyglądał całkiem zwyczajnie. Nie było w nim przesadnych zdobień, które mogły kusić złodziej.
Offline
Dziewczyna próbowała uniknąć wypadku gdy tylko usłyszała dziwne jęknięcie chłopaka jednak nie udało jej się zareagować dostatecznie szybko i upadła obok niego. Szybko podniosła się z ziemi i otrzepała się z kurzu i spojrzała przez chwilę w stronę strażnika. Przez ułamek sekundy było możliwe wyczucie niepokojącej aury, która wydobywała się z ciała dziewczyny. Yami zwróciła się w stronę kobiety i ukłoniła się aby następnie podążyć za nią.
Offline
Rinkiari podniósł się dumnie z ziemi po czym ruszył za głosem kobiety.
-Kim Pani jest?- zapytał
-Oraz czy jest Pani ładna? Bo ma Pani ładny głos.- dodał po chwili zastanowienia
Idąc za nią Rinkiari cały czas patrzy w jeden punkt skupiając się na podążaniu za głosem.
Offline
Dziewczyna tylko uroczo się zaśmiała w odpowiedzi na pytanie Rinkiariego. Po kilku chwilach weszliście do kolejnego, już trochę ładniejszego pokoju. Na jego ścianach widniały wszelakiego rodzaju obrazy przedstawiające matkę naturę w tym taką jakiej nigdy nie widzieliście. Na jednym z obrazów było coś co ludzie ze starego kontynentu mogli by nazwać złotym okresem rolnictwa. Wysokie, dorodne uprawy i rolnicy w samych gaciach. Jednak nie przyszliście tu, aby podziwiać dzieła sztuki - zwłaszcza Rinkiari. Przed wami siedział starszy mężczyzna, który na wasz widok lekko się uśmiechnął.
-Wejdźcie, zapraszam, co was do mnie sprowadza? - spytał życzliwie.
Offline
Yami rozejrzała się po pomieszczeniu. Zaciekawiły ją obrazy zdobiące pokój jednak szybko skoncentrowała się na powierzonym jej zadaniu. Poza tym niegrzecznym byłoby zwiedzanie i zwyczajne olewanie mieszkańców domostwa. Dziewczyna ukłoniła się na powitanie starszemu mężczyźnie. Wyjeła swój skoroszyt i nakreśliła 2 kartki, nie pokazała jednej od razu lecz w chwili zapisani drugiej dopiero utworzyła pełne zdanie.
- "Zostaliśmy przysłani z polecenia wsioki Yorugakure no Sato" - Tu kończy się treść pierwszej kartki.
- "Mamy określić stan pracy strażników tej wioski. Chciałabym poznać twe zdanie " - Treść drugiej kartki.
Offline
Strony: Poprzednia 1 2 3 Następna
Wątek zamknięty